O rzeczach różnych - Paweł Wroński
RSS
środa, 05 grudnia 2007
Ziobro służy Krauzemu?
Prokuratura ogłosiła, że nakaz zatrzymania Ryszarda Krauze został cofnięty 15 listopada. 15 listopada? Zaraz zaraz, kto wtedy rządził? Rząd Donalda Tuska został zaprzysiężony 16 listopada. Czy rządził Jarosław Kaczyński. Ministrem sprawiedliwości 15 listopada formalnie był więc nie minister ćwiąkalski, ale Ziobro. Czyli Ziobro odpowiada za wycofanie nakazu zatrzymania. To bardzo zły sygnał świadczący o tym, że PiS służył oligarchom. Ziobro i Engelking nakręcając całą aferę chcieli zapewne, aby Krauze pojedził sobie po świecie. Trzeba teraz jak posłanka Kempa apelować o to, by prześwietlić związki Ziobry z oligarchami (co prawda ona apelowała o to, by to obecny minister sprawiedliwości te związki wyjaśnił). W końcu tylu ludzie związnych z PiS jest równocześnie związanych z Ryszardem Krauze. Uwaga, w nastpnym odcinku wyjaśni się, czym był niebieski punkcik w mapce prokuratora Engelkinga. Ahoj.
17:34, pawel.wronski
Link Komentarze (19) »
wtorek, 09 października 2007
Pisowski salon je sushi
Postanowiłem zrobić sobie stylistyczną wprawkę i spojrzeć na ostatnią konwencję Prawa i Sprawiedliwości przy użyciu systemu pojęciowego pisowskiej propagandy. Szczególnie tej antyelitarnej i antysalonowej. Oto co mi wyszło. Na poniedziałkowej warszawskiej konwencji wyborczej PiS w hotelu Hayat, na której premier przedstawił swoje „wojowniczki” (to nie moje określenie, ale jednej z kandydatek) podano sushi. Sushi - to kulinarny symbol kosmpolityzmu i kultury japiszonów. Uwielbienie dla sushi ze strony działaczy PiS to chyba nie przypadek. Przypomnę, z upodobaniem jadł już premier Kazimierz Marcinkiewicz wraz z kilkoma młodszymi stażem działaczami partyjnymi. Teraz ci działacze zostali zapewne członkami rad nadzorczych spółek skarbu państwa, zarządów przedsiębiorstw państwowych, państwowych instytucji i ich na sushi stać. Hotelowa imperza PiS to przykład jak sobie folguje pisowski salon. Ta elita ma wyjątkową skłonność do luksusu. Prezydent i prezydentowa spędzali lato w Jastarnii błyskawicznie zajmując wygrzane przez Aleksandra i Jolantę miejsca w grajdołach. Na zimię chyba pojedzie do Wisły. Czy ja dobrze pamiętam, że chciał oszczędzić na tych ośrodkach? Premier nie porusza się już w obstawie mniej licznej niż ośmiu borowców i czterech aut (Onyszkiewicz dojeżdżał do MON rowerem, Belka chodził piechotą). Do tego dla rozrywki prezydent od czasu do czasu urządzi sobie defiladę, bo chciałby pooglądać czołgi na Alejach Ujazdowskich. Wystawność życia pisowskich elit powinna budzić największe zażenowanie. Niech premier odda te sushi głodującym dzieciom w Bieszczadach! A jeśli ich nie ma to niech je znajdzie! Niech żyje Polska Solidarna! Swoją drogą nie ma sprawy, niech sobie chłopaki te sushi wcinają. Mnie to nie obchodzi. Dla przyzwoitości powinni jednak przestać gadać dyrdymały o elitach, salonach itp. Zapewne, gdyby podobną imperzę urządziło PO to Bielan z Kamińskim już nakręciliby stosowny klip. Zaczynałoby się to od zbliżenia na sushi i dwóch rozmawiających polityków PO.
11:48, pawel.wronski
Link Komentarze (8) »
wtorek, 02 października 2007
Kwaśniewski - Kaczyński oni się oszczędzali?
Przyglądałem się debacie Kaczyński Kwaśniewski, zarówno w studiu TVP jak i przed studiem telewizyjnym, gdzie przy monitorze zgromadzili się fotoreporterzy i pracownicy TVP. Słyszę, że była nudna i miałka. Być może. Ale ja widziałem ludzi wpatrzonych w telewizory i obserwujących tę dyskusję z największym napięciem. Jeśli śledzili ją z takim zainteresowaniem fotoreporterzy „znieczuleni” na polityczne nudziarstwa w Sejmie to widać taka nudna nie była. Dla mnie kilka rzeczy było zagadkowych. Ponoć Prawo i Sprawiedliwość na najlepszych spin doktorów (jeden z nich Adam Bielan był w studio). Jakiż to spin doktor doradził premierowi, aby ubrał się w ten przyciasny garniturek, w którym wyglądał na skrępowanego. Dlaczego nikt mu nie podpowiedział, aby w czasie, gdy słyszy zaczepkę przeciwnika nie reagował obruszeniem, wierceniem na fotelu, spoglądaniem w sufit i na boki (na szczęście telewizja nie pokazywała zazwyczaj twarzy adwersarza i to Kaczyńskiego ratowało). Nie rozumiem dlaczego Kwaśniewski, który miał wielokrotnie Kaczyńskiego „na widelcu” tej sytuacji nie wykorzystał (np. sprawa negocjacji w Brukseli w sprawie traktatu reformującego, gdy Fotyga nie wiedziała co ustaliła, kwestia pakietu Kluski i jednego okienka dla przedsiębiorcy, błędne dane o spadku przestępczości). Dlaczego Kaczyński nie odwołał się do antykomunizmu i nie próbował się przedstawić jako człowiek, który walczył o demokrację (obojętnie jaką teraz stosuje praktykę), gdy Kwaśniewski systemu antydemokratycznego bronił. Miał kilkakrotnie taką okazję, mógł przesunąć oś sporu. A już zupełnie dziwaczna była sytuacja, gdy obaj panowie nie byli tak naprawdę w stanie wytłumaczyć czym się różni III od IV RP, choć ponoć obaj obie Rzeczpospolite symbolizują. Wyglądało mi się. Być może to mylne wrażenia, ale jakby obaj z rozmysłem się oszczędzali (choć chyba bardziej Kwaśniewski niż Kaczyński). Wytłumaczenie może być proste. Obaj mogli być do tej debaty nieprzygotowani. Jest także inne. Może obaj się teraz w trwającej kampanii wyborczej bardzo potrzebują i obaj chcą pożywić się na PO? Jeśli tak byłby to ze wszech miar plan makiaweliczny.
11:56, pawel.wronski
Link Komentarze (8) »
czwartek, 06 września 2007
Poszukiwany minister Ziobro
Czy zauważyliście? To już drugi dzień bez konferencji ministra Zbigniewa Ziobro (przynajmniej na razie nie ma w tej sprawie zapowiedzi). Już wczoraj go nie było i jakoś czułem, że czegoś mi brakuje. Może ktoś powie co się z nim dzieje? Popołudniowa konferencja prasowa, jednostanny szmer głosu ministra sprawiedliwości to był przecież rytuał. Może Ziobro został wycofany przez PiS tak ja to w przeszłości partia uczyniła z Antonim Macierewiczem (choć miał on ciąg na szkło) dochodząc do wniosku, że ich nadmiernie kompromituje. Byłaby to wielka szkoda
13:57, pawel.wronski
Link Komentarze (8) »
środa, 05 września 2007
Ofiary eksperta Zybertowicza
Sześciu dziennikarzy Informacyjnej Agencji Radiowej zostało przez wiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego zawieszonych w obowiązkach. Powód - odmówili nagrania komentarza etatowego „eksperta” PiS prof. Andrzeja Zybertowicza po konferencji prokuratury w sprawie Janusza Kaczmarka. Większość z nich w ten sposób została pozbawiona dochodów - bo duża część ich wynagrodzenia to honorarium autorskie. Niektórych z nich znam. Nie są to jacyś „pisożercy”. Informacje opublikował „Dziennik”, który również do pisożerców chyba nie należy. Dziennikarze nie chcieli nagrać prof. Zybertowicza znanego tropiciela układu ponieważ uważali, że jego słowa są nieobiektywne. Wszak jest doradcą premiera Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa (tzn. od tropienia układu). Od kilku dni w telewizji publicznej trwa rewia eksperta prof. Zybertowicza. W programie „Forum” twierdził, że„tylko PiS walczy z korupcją” itd. Nie mam nic przeciwko prof. Zybertowiczowi, naukowiec, podobnie jak dziennikarz też ma swoje poglądy. Jeśli jest on jednak podpisywany jako „ekspert” to krew się burzy. Choć może nie powinienem się dziwić. Za czasów PRL w momentach zawirowań pojawiał się niezawodny redaktor Wojna, który straszył niemieckimi rewizjonistami i też był „ekspertem”. Kolegom z Informacyjnej Agencji Radiowej gratuluję przyzwoitości. Nie wymieniam ich nazwisk, po co im szkodzić. Pociesza mnie myśl, którą powtarza premier, że demokracja (a tej składnikiem jest wolność słowa) nie jest w Polsce zagrożona. Myślę, że prof. Zybertowicz słowa premiera potwierdzi w całej rozciągłości.
15:30, pawel.wronski
Link Komentarze (7) »
wtorek, 28 sierpnia 2007
Gruba kreska dla PiS?
Rozliczyć rządy PiS - mówi jednym głosem cała opozycja od Samoobrony do Platformy Obywatelskiej. Przez ostatnie dwa lata PiS rozliczało III Rzeczpospolitą zamiast rządzić państwem. Ja nie chce powtórki PiS w innym wykonaniu. Nie mam wątpliwości, że Jarosław Kaczyński oraz Prawo i Sprawiedliwość nadużywali władzy. Dążyli do niszczenia przeciwników politycznych przy pomocy aparatu państwowego. Nie potrzebne są do tego zeznania niedawnego pupila PiS szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Dowodem na to jest po prostu cały okres rządów tej partii: agresywne wystąpienia politykow PiS zawzięte niszczenie „podejrzanych” na konferencjach prasowych zamienianych w „godzinę nienawiści” Hasło „rozliczenia PiS” mimo pozornej atrakcyjności niesie jednak ze sobą potężne niebezpieczeństwo dla kraju. W wypadku wygranej Prawa i Sprawiedliwości, co nie jest nieprawdopodobne, może stanowić usprawiedliwienie dla Jarosława Kaczyńskiego do rozprawienia się z opozycją przy użyciu tych samych środków jakie stosował minister Zbigniew Ziobro i służby specjalne i to bez zbędnej żenady. W wypadku niewielkiej przegranej Prawa i Sprawiedliwości może być usprawiedliwieniem dla bezwzględnego blokowania wszelkich zmian proponowanych przez następców przy wykorzystaniu urzędu prezydenta. To złowrogi scenariusz dla przyszłości Polski. Nawet gdyby doszło do totalnej klęski ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego trup PiS zatruje kraj swoimi wyziewami tworząc legendę partii męczeńskiej, tak jak to się stało w przypadku rządu Jana Olszewskiego. Hasło „rozliczyć PiS” będzie dodatkowo pozbawiało przyszłe rządy skuteczność w reformowaniu Polski. Na koniec argument zupełnie cyniczny. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że ewentualnych skazanych ułaskawi prezydent Lech Kaczyński. Co z komisjami śledczymi? Wielu polityków, a także publicystów „Gazety” domaga się powołania komisji śledczych, która wyjaśniłaby działania polityków PiS w takich sprawach jak aresztowanie Barbary Blidy zakończone jej samobójstwem oraz akcji CBA w ministerstwie rolnictwa, czy wreszcie działalność ministra Zbigniewa Ziobry. To one mają być „biczem na PiS”. Politycy opozycji mówią dziś głośno, że w oparciu o ustalenia tych komisji mogą powstać wnioski o powołanie przed Trybunał Stanu winnych nadużyć. Moim zdaniem szanse na powołanie takich komisji w obecnej kadencji Sejmu są niewielkie. Sceptycznie podchodzę również do możliwości postawienia odpowiedzialnych ministrów przed Trybunałem Stanu nawet w przyszłości, w nowej kadencji Sejmu. O postawienie polityków SLD w tym prezydenta przed Trybunałem Stanu wnioskował wszak przyjęty przez Sejm w 2005 roku to raport autorstwa Zbigniewa Ziobry z komisji Rywina - bez większego skutku. Nie oznacza to, że takie komisje nie powinny powstać. Państwo Polskie powinno wyjaśnić w jaki sposób doszło do tych zdarzeń. „Gazeta” w przeszłości dopominała się, aby wyjaśnić do końca sprawę inwigilacji prawicy. Nie z rządzy odwetu, ale po to, aby kolejni rządzący nie mieli pokusy wykorzystania służb specjalnych do walki z opozycją. Być może zresztą urzędnicy zeznający przed komisją zdając sobie sprawę, że politycy mający zagwarantowane bezpieczeństwo nie będą zainteresowani ich chronieniem będą skłonni do głębszych wynurzeń. Postulat „grubej kreski” nie oznacza rezygnacji z odpowiedzialności karnej dla poszczególnych polityków i funkcjonariuszy za wykryte ewentualne przestępstwa. Nie oznacza również, że osoby poszkodowane przez polityków nie będą przecież mogły w oparciu o raport wystąpić przeciwko nim na drogę cywilną (usiłują to zrobić, najczęściej z kiepskim skutkiem ci, którzy zostali poszkodowani przez Antoniego Macierewicza raportem o WSI). Kaczmarek i kampania wyborcza Jednym z największych błędów opozycji może być sprowadzenie kampanii wyborczej do dyskusji o tym, czy minister Janusz Kaczmarek mówiący o nadużyciach władzy jest wiarygodny czy nie. Jarosławowi Kaczyńskiemu może nawet zależeć na tym, aby kampania wyborcza została sprowadzona do dyskusji nad tym wątpliwym dylematem. To prawda, z wypowiedzi Kaczmarka wyłania się obraz sprawowania władzy przez PiS przy którym afera „inwigilacji prawicy” to pestka, a prowadzący te działania pułkownik Lesiak to jedynie kiepski protoplasta. Jednak w świadomości dużej części społeczeństwa podsłuchy, szukanie haków, jest typowym sposobem uprawiania polityki w Polsce. Działalność Kaczyńskiego zmierzająca do tworzenia autorytarnego państwa szokuje moim zdaniem niewielu. Natomiast zamieszanie związane z zeznaniami Janusza Kaczmarka może skutecznie przysłonić coś znacznie dla podjęcia decyzji wyborczej ważnego. To, że Jarosław Kaczyński nie poradził sobie na stanowisku premiera. Nie powstanie 3 mln mieszkań. Autostrady są tylko na mapie, przygotowania do Euro 2012 leżą. Reforma finansów publicznych była zapowiadana przez Zytę Gilowską co miesiąc, ale do Sejmu nie dotarła. Gdy będziemy mówić o Kaczmarku nikt nie będzie pamiętał o kuriozalnej, ośmieszającej Polskę polityce zagranicznej, której największym sukcesem było nocne porozumienie w Brukseli, które jak się okazało nie istniało. Wizerunek bizantyjskiej władzy lubującej się w luksusie i działaniach PR zamiast rozwiązywania problemów kraju jest stokroć bardziej kompromitujący niźli podsłuchy i inwigilacja. Część społeczeństwa jest w stanie zaakceptować premiera nadużywającego władzy po to by pokonać groźny układ, ale gorzej akceptuje nieudacznika, który swoje wszystkie porażki usprawiedliwia złym układem który bo pobił. Logika nieudanego odwetu Od upadku AWS polską polityką rządzi zasada nieudolnego odwetu. Już AWS próbował marginalizować SLD. SLD też dochodziło do władzy pod hasłem rozliczenia AWS, ale szybko zauważyło, że nie ma czego rozliczać, bo AWS się rozpadło i pozostali tylko jego krytycy. Prawo i Sprawiedliwość postanowił rozliczyć wszystko, SLD, PRL, całą III Rzeczpospolitą. Każda jednak siła sprawująca władze po początkowej euforii zdaje sobie sprawę, że jest zbyt słaba, by takiego odwetu dokonać. Równocześnie próby rozliczenia i zniszczenia wroga angażują tak mocno rządzących, że na rządzenie nie wystarcza czasu. Ostatecznie hasło rozliczenia kończy się zazwyczaj obsadzeniem wszelkich możliwych stanowisk niekompetentnymi choć wiernymi funkcjonariuszami. Czas tę „logikę” sprawowania władzy w Polsce przerwać. Jednym z powodów sukcesu pierwszego niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego było mniej lub bardziej świadome samoograniczenia w rozliczeniu poprzedniego ustroju. Dziś z perspektywy historii rząd Mazowieckiego oceniany jest jako najbardziej promodernizacyjny w dziejach powojennej Polski. Jeśli przywódcy partii, które chcą w przyszłości sprawować władzę chcą tę logikę przerwać już dziś powinni ogłosić „grubą kreską” dla polityków PiS i to w sensie, którego nigdy nie wypowiedział Tadeusz Mazowiecki, a przypisali mu jego przeciwnicy (Mazowiecki w Sejmie mówił o grubej linii, która miała oddzielać jego rządy od poprzedników, a nie abolicji dla PZPR). Co w takim razie powinno być karą dla polityków PiS? Jeden z bohaterów „Władcy Pierścieni”, gdy zostali pojmani zły czarownik Saruman i doradca władcy Rohanu Smoczy Język poradził, by puścić ich wolno, bo sami wcześniej czy później się zagryzą. Nie wiem, czy dla Jarosława Kaczyńskiego może być większa kara niźli odsunięcie go od władzy i pozostawienie go w gronie współpracowników ze wspomnieniu o utraconej potędze. Każda nowa władza, która będzie się kierować logiką odwetu zamieni się w nowy PiS.
11:11, pawel.wronski
Link Komentarze (11) »
środa, 18 lipca 2007
Czy celibat to patologia?
Zadziwił mnie mój kolega Wojtek Orliński, który na swoim blogu zadał pytanie homofobom: dlaczego obawiają się oddania pod opiekę swoich dzieci homoseksualistom, a nie boją się oddać ich pod opiekę księży. Jego zdaniem prawicowych homofobów nie przeraża „seksualna patologia” jaka jest celibat. Diagnoza Wojtka jest prosta, albo ktoś kto jest księdzem jest „homo”, albo jest pozbawiony libido, co jest podejrzane, albo jest osobowościa patologiczną. Nie jestem ekspertem od celibatu, ale jakoś wojtkowe konstatacje mi się nie spodobały. Znam wielu księży, pod których opieką spokojnie zostawiłbym swojego syna. Nie wiem, czy jestem homofobem czy nie, ale nie przeszkadzałoby mi, gdyby nauczyciel był homoseksualistą. Oczywiście, jeśli byłby dobrym nauczycielem. A gdyby tak się zdarzyło, że miałbym córkę nie przeszkadzałoby mi nauczyciel heteroseksualista. Jakoś tak staram się nie oceniać kogokolwiek z punktu widzenia jego zachowań sekusalnych, jeśli nie mają one charakteru przestępczego. Zastanówmy się zresztą, czy określenie ”patologia” wobec celibatu księży nie ma charakteru homofobicznego? Wszak skoro określanie takim terminem zachowań seksualnych uważamy za poniżające, nazywanie patologią braku zachowań seksualnych też kogoś może zaboleć. Może mówienie o patologicznym zachowaniu księży, którzy wybrali celibat obraża ludzi, którzy wybrali taką, a nie inną drogę życiową? Precz z homofobią, nawet gdy wyrażaja ja przeciwnicy homofobii, nawet zaprzyjaźnieni, nawet z Gazety.
17:07, pawel.wronski
Link Komentarze (22) »
niedziela, 15 lipca 2007
Rząd upadnie przypadkiem?
A jeśli Jarosław Kaczyński nie ma przygotowanych czterech ruchów do przodu? Jeśli zdymisjonowanie Leppera nie wynikało z misternego planu, które celem było przejęcie Samoobrona bez Leppera, a jedynie z nadgorliwości? Być może Kaczyński po prostu uwierzył Mariuszowi Kamińskiemu, szefowi CBA że dowody kompromitacji Leppera są tak wielkie, że nie może z nim pozostać w koalicji. Tymczasem każdy kto ogląda sytuację z zewnątrz zastanawia się cóż takiego zrobił Lepper? Wszak w dotychczasowej karierze robił rzeczy znacznie gorsze i nie przeszkadzało to Kaczyńskiemu zawrzeć porozumienia, obściskiwać go i opowiadać o wspólnym zmienianiu Polski na lepsze. A jeśli sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż myślimy? Może nie ma silnej osobowości - Jarosława Kaczyńskiego - polityka, którzy śmiało prze do wyborów, ale jest zagubiony polityk, którego sytuacja przerasta. Może wyborów się boi. Spogląda na niknące poparcie i zastanawia się co się stanie z całą władzą PiS po głosowaniu? Wszak nie jest oznaką siły pozbawiona krztyny godności gra wokół o. Rydzyka, któremu Jarosław Kaczyński „wybacza” w imieniu brata, którego żonę Rydzyk obraził. Jest raczej rozpaczliwą próbą ratowania poparcie za cenę uprawnia polityki na kolanach przez Radiem Maryja. Jeśli wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości jest wielu ludzi, którzy boją się przyspieszonych wyborów tak jak politycy Samoobrony? Oni też wzięli kredyty i obstawiają, że Sejm potrwa jeszcze dwa lata. Ponoć są bardziej ideowi. No może trochę, ale ja już widziałem wielu „ideowych” ludzi trzymających się pazurami stołków. Giertych i Lepper mogą o tych wątpliwościach wiedzieć. Sam rozmawiałem z kilkoma politykami PiS, którzy nie rozumieją co robi i do czego zmierza Kaczyński. Co oznacza taka sytuacja? Paradoksalnie, że szanse na przesilenie są większe. Gdy rzeczywiście doszłoby do głosowania nas samorozwiązaniu Sejmu i Samoobrona oraz LPR zadeklarowałaby, że zagłosuje za to wszystko zależałoby od PiS? Czy chojracko też zagłosowałoby za? Czy też ręce by zadrżały? Wtedy wystarczy mały rozłam i wiele, wiele możliwości. Rząd upadłby wtedy przypadkiem, z powodu zagubienia się w grze lidera - Jarosława Kaczyńskiego, albo powstałaby nowa większość bez Kaczyńskiego. Ciekawy scenariusz. Sam zastanawiam się czy realny.
18:11, pawel.wronski
Link Komentarze (15) »
wtorek, 10 lipca 2007
Radosny dzień nam nastał
Kto polską politykę obserwuje w cyrku się nie śmieje. We wrześniu 2006 Andrzej Lepper wyrzucony z rządu, w październiku wraca do rządu. W interludium pojawia się nagranie negocjacji Adama Lipińskiego z Renatą Beger ze słynnym pytaniem;„czy pani chciałaby wstąpić do PiS-u”. W lipcu 2007 premier Jarosław Kaczyński w Częstochowie podaje rękę wicepremierowi, ale patrzy w inną stronę. Lepper zostaje wyrzucony z rządu podejrzany o łapownictwo. Prezydium partii ogłasza koniec koalicji, następnego dnia klub ogłasza jednogłośnie wyjście z koalicji, ale jednogłośnie postanawia pozostać w koalicji warunkowo domagając się pokazania dowodów. Razem z Kaczyńskim Lepper chce więc zmieniać Polskę, prowadzić odnowę moralną. W tle taśmy o. Rydzyka, który wyzywa żonę prezydenta od czarownic, aresztowania bliskich współpracowników ministra sportu podejrzanych o korupcję i urzędnika kancelarii premiera z 1,2 kg kokainy.Tak toczy się polska polityka. Wszyscy się na przemian dziwują, śmieją. Ot, kolejny deszczowy dzień budowy IV Rzeczpospolitej. I tylko poszkodowany w tym wszystkim może być skromny poseł Wojciech Mojzesowicz, były przewodniczący komisji rolnictwa. Był w Samoobronie, wystąpił z Samoobrony wstąpił do PiS-u. Wystąpił z PiS-u ponieważ Samoobrona weszła do koalicji, a Andrzej Lepper został wicepremierem i ministrem rolnictwa. W poniedziałek zadeklarował, że wraca do PiS-u, bo Samoobrona wyszła z koalicji i Leppera już nie ma. Co biedny zrobi teraz?
18:06, pawel.wronski
Link Komentarze (7) »
czwartek, 21 czerwca 2007
Premier i dobre wychowanie
Ktoś, kto cierpliwie ogląda posiedzenia Sejmu może czasem zaobserwować tak zwaną „falangę PiS”. W drugim, trzecim rzędzie pod przewodnictwem posłanki Szczypińskiej siedzi kilka groupies tego ugrupowania, które w chwili gdy przemawia polityk ich parti klaszczą, aż lakier z paznokci odpada. W przeszłości, gdy na salę obrad wkraczał Jarosław Kaczyński - jeszcze prezes PiS. Podchodził do nich chwytał za rękę i niemal wyrywając ją z zawiasów szarmancko podtykał sobie pod ust. Cóż, swoją drogą z taką karykaturą dobrego wychowania panie posłanki były zachwycone. Premier Jarosław Kaczyński jest głęboko przekonany, że stanowi wzór manier, elegancji i dobrego wychowania. Jak się to objawia? Ano obsztorcowywaniem dziennikarzy, uczeniem premierów Grupy Wyszehradzkiej jak należy bronić interesu narodowego (w ten sposób jak wiadomo najlepiej zdobyć sobie poparcie przed szczytem w Brukseli). Teraz pod URM koczują pielęgniarki. Kiedy rząd potrzebował pielęgniarek, by zneutralizować strajk lekarzy zaprosił je do rozmów (co wywołało protesty związku lekarzy). Politycy PiS chcieli pokazać: nie tylko lekarze mają jakieś postulaty, ale są i inne grupy zawodowe w służbie zdrowia, których postulaty trzeba zaspokoić. Pielęgniarki pomyślały - rzeczywiście coś nam się należy skoro rząd sam to mówi. Gdy wyszły na ulice myślały zapewne, że premier zaprosi je na kawę i ciastka. Okazało się, że rozmawiać z nimi chcieli policjanci, rząd ma je gdzieś, a premier oskarża, że są „wodą na młyn” (ostatnio copy right Igor Janke). Chyba zaskoczyła ich świadomość z kim mają do czynienia? W całym tym dziwnym proteście pielęgniarek chodzi o zachowanie premiera. Ja tylko nie rozumiem. Jak można pod URM prostestować wobec tego, że premier jest źle wychowany? Trzeba przenieść namioty pod dom premiera na Żoliborzu.
11:39, pawel.wronski
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5